czwartek, 20 maja 2010

Czasami

Udaje mi się poskrapkować. Ubogie te moje zapasy. Części pozbyłam się niedawno, zwłaszcza papierów przywiezionych z Londynu. Teraz żałuję.


Nie mam kwiatków Prima. Mam za to dziurkacz stokrotkę. Nie mam dziurkaczy brzegowych, choćby takich jak ten Marty Steward (jakie one piękne) -->

Dziurkacz Lattice Heart Deep - Martha Stewart (dwoją drogą mają tu dużo taniej).

Mam taki zwykły, z Biedronki. Udaje się zrobić ładny brzeg.

Czasami mi się wydaje, że to nie sztuka zrobić coś boskiego mając do dyspozycji takie narzędzia, dodatki i papiery. Ale to jednak nie tak. Nie wystarczy mieć i poukładać na kawałku papieru. Potrzebny talent.

Nie zazdroszczę ale chciałabym mieć dar. Nic to, pogodziłam się z tym, że jestem bardziej odtwórcza niż twórcza. Podobno to cecha matematyków :)

Ja i tak się bawię doskonale :)

Obserwuję z zaciekawieniem zmiany u scraperek. Pamiętam kilka lat temu wspólne zakupy na ebayu bo w nas nic nie można było dostać. Papiery, naklejki, nity, ćwieki. Teraz można to kupić w każdym sklepie internetowym. Same scrapy zmieniły się bardzo. Niekoniecznie na korzyść. Miałąm ulubioną scraperkę, zachwycałam się jej kolażami. Teraz to bardziej sztuka niż scrapek, niekoniecznie mi się to podoba.

A ja wciąż niezmiennie zakochana jestem w papierach Basic Gray. I drewnianych stempelkach kupowanych w Londynie.

2 komentarze:

makneta pisze...

Dobrze Cię rozumiem, ja też nie mam tego daru i dlatego lepiej wychodzą mi szale niż scrapy ;-)
Ale też masz rację pisząc, że jak się ma wszystkie jakie się chce materiały w zasięgu ręki łatwiej jest stworzyć coś, przy mniejszym wysiłku.
Ale najważniejsze są chyba towarzyszące emocje.
Postaram się po weekendzie wysłać do Ciebie album lub dwa. Jeśli chcesz mogę Ci również wysłać książkę Cukiernia pod amorem.

nayanka pisze...

Ja się bawię wyśmienicie i to dla mnie najważniejsze :) Nie muszę mieć talentu. Dobrze że inni mają i mogę podziwiać :)
Z rękami gorzej, zwłaszcza z prawą :(