poniedziałek, 24 maja 2010

Śląski Festiwal Sztuki

Byłam, zobaczyłam i nabyłam. Papierów dużo :)


Do tego kwiatuszki i tusz by latarnia morska (szkoda że nie ma nazwy koloru, trudno będzie dokupić ten sam). A to9 wszystko w sklepie scrap.com.pl, od soboty mój ulubiony sklep :)

Troszkę jestem rozczarowana, że nie mogłam sobie pooglądać gotowych prac - scrapów i albumów, bo stoisko obsiadły różne osoby i namiętnie plotkowały nie dając prawie miejsca na obejrzenie. A ja komuś na głowę wchodzić nie lubię. Dobrze, że się do kasy dopchałam :) a może szkoda ;)

czwartek, 20 maja 2010

Czasami

Udaje mi się poskrapkować. Ubogie te moje zapasy. Części pozbyłam się niedawno, zwłaszcza papierów przywiezionych z Londynu. Teraz żałuję.


Nie mam kwiatków Prima. Mam za to dziurkacz stokrotkę. Nie mam dziurkaczy brzegowych, choćby takich jak ten Marty Steward (jakie one piękne) -->

Dziurkacz Lattice Heart Deep - Martha Stewart (dwoją drogą mają tu dużo taniej).

Mam taki zwykły, z Biedronki. Udaje się zrobić ładny brzeg.

Czasami mi się wydaje, że to nie sztuka zrobić coś boskiego mając do dyspozycji takie narzędzia, dodatki i papiery. Ale to jednak nie tak. Nie wystarczy mieć i poukładać na kawałku papieru. Potrzebny talent.

Nie zazdroszczę ale chciałabym mieć dar. Nic to, pogodziłam się z tym, że jestem bardziej odtwórcza niż twórcza. Podobno to cecha matematyków :)

Ja i tak się bawię doskonale :)

Obserwuję z zaciekawieniem zmiany u scraperek. Pamiętam kilka lat temu wspólne zakupy na ebayu bo w nas nic nie można było dostać. Papiery, naklejki, nity, ćwieki. Teraz można to kupić w każdym sklepie internetowym. Same scrapy zmieniły się bardzo. Niekoniecznie na korzyść. Miałąm ulubioną scraperkę, zachwycałam się jej kolażami. Teraz to bardziej sztuka niż scrapek, niekoniecznie mi się to podoba.

A ja wciąż niezmiennie zakochana jestem w papierach Basic Gray. I drewnianych stempelkach kupowanych w Londynie.

wtorek, 18 maja 2010

Udało

Mi się ostatnio coś uszyć.


Dla mojego maluszka


I dla dziewczynek znajomych


Ręce cierpną coraz bardziej, rehabilitacja leży i kwiczy. Nie mam kiedy.
Miałam ogromną ochotę na RR ale ani czasu ani ręce nie takie jak bym chciała. Strasznie żałuję. Kiedyś tyle wyszywałam krzyżykami.